sobota, 11 marca 2017

Przekorny grunge i mezalians :)

Razem czy osobno ?




O grunge króciutko :) więcej innym razem :)

Grunge to styl, który kocha kontrasty, nie podąża za aktualnymi trendami, miesza różne fasony. Jest stworzony dla tych, którzy nie lubią klasyki, prostych krojów i grzecznych stylizacji. Poszukują czegoś innego, wyrażającego ich osobowość. Styl grunge to nie tylko moda. To przede wszystkim energia, luz, a także pozorna niedbałość. Dla osób, które lubią ten styl ważna jest wygoda, ale też możliwość zaprezentowania własnego podejścia do świata. W muzyce grunge reprezentował często postawę negacji otaczającej rzeczywistości, często negacji siebie. Ten mój dzisiejszy grunge, jest przekorny podwójnie. Po pierwsze występuje tylko w stroju i atrybutach, ale jednak podąża za trendami :) Po drugie nie jest naładowany ponurym nastrojem, frustracją, i goryczą w stosunku do otaczającego świata. Nie przepełniają mnie klimaty autodestrukcji i nienawiści do samej siebie. Wręcz przeciwnie, mogę z całą pewnością powiedzieć, że kocham siebie, nawet gdy jest mi szaro, smutno i źle, a siebie po 50-tce wręcz uwielbiam, i nie wiem, dlaczego tyle lat musiałam na to czekać! :) 

wtorek, 7 marca 2017

Lumpola zrobiona na szaro :)

Wrześniowa czkawka :)



O co tu chodzi ??????

Zachęcona sympatycznym odzewem na instagramie, postanowiłam przypomnieć moje dwie bardzo spokojne i bardzo szaro szare, więc jakby nie moje, choć zważając na mój chwilowy wieczorowy niedostrój, stylizacje wrześniowe. Chwilowy, bo jeszcze dziś rano ogłaszałam na fb Wiosnę kolorowymi balonami, a tu bach i znów strach  .... przed diagnozą dwubiegunowości ;) We wrześniu na siłę i rzutem na taśmę doczepiłam te moje stylizacje do posta z Kagi Szara Eminencja czyli elegancja w rozmiarze 40+ i dziś postanowiłam się odseparować, albo bardziej udzielić Kag autonomii, żeby zrobiło jej się tam luźniej i samodzielniej, ale nie samotniej! :) Tak więc, zamiast tym razem przywoływać cały post jako przypominajkę, stworzyłam nowy mniejszy więc strawniejszy do przełknięcia pojemnościowo, a do macierzystego, już beze mnie, też serdecznie zapraszam :) Dziś nie będzie żadnych dygresji, bo to taka decyzja znienacka, a dla przypomnienia, o szarościach rozpisywałam się jeszcze w poście Jak zrobić na szaro sportową elegancję 1  :) Puszczam tego posta, choć nie wiem czy to dobry pomysł, i idę na rowerek, powalczyć o jakąś endorfinkę, trzymajcie kciuki!

piątek, 3 marca 2017

Stylizacja multitrendowa ;)

Nie wiem co jest trudniejsze: liczyć na siebie, 

czy próbować policzyć aktualne trendy w modzie ? ;)



Jak to jest z tym liczeniem ?


Bardzo dawno temu spotkała mnie sytuacja, taka z kategorii głębokiego zawodu, standardowo kojarzona z reakcją zranionego ego: "jak ktoś mógł mi coś takiego zrobić, nigdy tej osobie tego nie wybaczę, muszę się odegrać, przecież ja nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła". I ze zdziwieniem zaobserwowałam u siebie wtedy coś zupełnie innego, nie złość, nie żal, nie chęć odwetu, nawet nie ból, tylko fizycznie namacalne uczucie jakby grunt spod nóg mi się usunął. Pojawiła się refleksja, że tak przecież nie może być, że ja chyba na tym kimś jakoś dziwnie wiszę, że się uczepiłam jak rzep do ogona Lakiego, że jestem uzależniona od podpierania się na tej osobie, jakby to ona była laską, a nie ja, haha :) A przecież ta moja Opoka, ten Filar może z różnych, nieprzewidzianych powodów zniknąć z mojego życia znienacka i nieodwołalnie, zresztą może też się okazać, że wcale nie jest taki silny jak sobie w swym młodocianym idealizmie imaginowałam. I co wtedy? Spadam, upadam, leżę sobie i pachnę czy też leżę i wyję, a może gorzej nawet, nie ma mnie, bo bez niego nie istnieję? I moją najważniejszą nauką z tego doświadczenia było to, co najlepiej podsumował mój matematyk, gdy powiedziałam, stojąc przy tablicy, że czegoś nie potrafię policzyć. Powiedział wtedy: "Panna ty licz na siebie, a naucz się rachować" i tego się trzymam, przynajmniej na tym pierwszym członie zdania skupiam wszystkie moje zdolności ... matematyczne ;) Uwielbiam mieć w pobliżu ludzi, na których mogę liczyć, czuć ich wsparcie, gdy potrzebuję, cenię to, jak wspaniały dar, ale nie mam też żalu i oczekiwań, gdy nagle ich przy mnie zabraknie, kocham ich wtedy tak samo, bo wierzę, że każdy z nas, przy zdrowym podejściu, daje z siebie innym tyle, ile potrafi w danym momencie, a sama po sobie wiem, że momenty są różne. A jak nie daje nam, to daje komuś innemu, bo tak chce, bo ma ku temu powody, i wcale nie jest to wymierzone przeciwko nam, zresztą przeciwko nikomu zresztą. Wierzę, że jeżeli jesteśmy po prostu życzliwi, gdy się dzielimy, udzielamy wsparcia, wtedy gdy jesteśmy na to gotowi, nie kosztem siebie, nie oczekując wzajemności, ale tak bezwiednie i naturalnie czyli gdy "nie wie prawica, co czyni lewica" to spotyka nas to samo, z różnych stron, czasem zupełnie nieprzewidywalnych i dobre przypadki zlatują się do nas jak ptaki na ramiona św. Franciszka, i tak jak one nie wymagają wdzięczności, która swoją drogą jest piękna gdy szczerze naturalna :)

Może jestem ostatnio męcząca z tym filozofowaniem, ale taką mam teraz potrzebę, 
jutro mogę mieć inną, albo i taką samą, obiecuję :)

niedziela, 26 lutego 2017

Błękity, połyski, futerka i kwiaty :)

czyli o niebieskich migdałach :)




O migdałach według PWN:

Z migdałami było tak: są obecne w polszczyźnie już od połowy XV w., nie tylko w znaczeniu podstawowym, botanicznym, ale także przenośnym, metaforycznym, np. 'smakołyk, specjał', a także 'ktoś wspaniały, skarb' (por. np.: „Tobie jednemu bym ją oddał, migdał, powiadam migdał” H. Sienkiewicz). Migdały mogą być ziemskie, ale też i niebieskie (czyli niebiańskie). Myśleć o niebieskich migdałach znaczy 'marzyć, myśleć o rzeczach pięknych, nieziemskich', wtórnie także 'myśleć o rzeczach nierealnych, błahych', a nawet 'nic nie robić, próżnować'.

środa, 22 lutego 2017

Swetrowo i różowo - w spódniczkach.


Trochę przezroczystości na koniec zimy.




Postanowiłam trochę wstrzemięźliwie podejść do nowych zakupów, nawet tych po złotówce, bo jakby zarastam. Do ogarnięcia szafy, z czym się pożegnać, a co się jeszcze przyda, głównie czasowo, choć trochę mentalnie też, wciąż nie dojrzałam :) Dlatego będę chciała teraz, od czasu do czasu, zamieszać rzeczami, które już posiadam i wcześniej na blogu pokazywałam. To, co bardzo chcę sprawdzić na sobie, to bardziej zimowe, czy chociaż bardziej ubrane, wersje lekkich spódnic i sukienek, które prezentowałam latem, czy wczesną jesienią. Dziś pierwszy taki post, z różowymi odświeżynkami. Powolutku będę próbowała wrócić do cotygodniowego, weekendowego trybu blogowego, teraz też chciałam poczekać, ale bardzo ciężki dzień spowodował, że puszczam tego posta wcześniej na samopocieszenie. No i jasna, zima nam umyka, a ja jeszcze tyle ciepłych sytuacji chciałabym Wam pokazać, a nie mam cierpliwości by czekać do jesieni, tylko czasu jakoś mało logistycznie niestety.

czwartek, 16 lutego 2017

Turkusowo złoty nielot Lumpoli.

D'oda do Młodości i Wrażliwości.




HALA ODLOTÓW 
czyli co mi dziś po duszy kołuje.

"Nie udawaj; bądź tym, kim jesteś; puchem jesteś. 
 Bądź puchem, a skrzydła ci wyrosną tak wielkie, jak niebiańskie.  A i zaniebiańskie."  
                                                                                                                   Edward Stachura

Dziś motto od Steda, wiersz od Kazimierza Dąbrowskiego i skrzydła prawie jak od Dody. 
Do tego Młodość, bo przychodzi z wiekiem, a dziś przyszła do mnie po raz 52-gi.
Tym razem zrobiła to nostalgicznie, trochę odlotowo i na pewno nieco nastrojowo. 
Post jest znienacka w czwartek, nie w weekend, bo ta moja dzisiejsza Młodość ma usprawiedliwić jego zawartość. Nie bądźcie dla mnie zbyt surowe, pliz, bo oprócz Młodości włączyła mi się Wrażliwość, nawet momentami ta uciążliwa Nad. Dlatego dzielę się z Wami wierszem, który parę lat temu, na początku mojej drogi do odnalezienia i pokochania siebie, otrzymałam od cudownej Pani Kasi Bosowskiej. Wiersz ten między innymi pomagał mi powolutku przestawać myśleć o sobie źle. Czasem jednak muszę sobie o tym bardzo przypominać, jak o uśmiechaniu, ale hurra udało się i jest uśmiech :)

piątek, 10 lutego 2017

Bordo, hafty i naszywki :)

Ready to wear!!!! :)))




Co dziś świętujemy ? :)



Dzisiaj święto jakich mało, bo rzadkość u Lumpoli, czyli zestawy, które chyba można śmiało założyć i wyjść w nich na ulicę, narażając się może na to, że być może zwrócimy uwagę przechodniów, ale raczej tą życzliwą bez pukania się w czółko i porozumiewawczych uśmieszków, tak liczę :) Zestawy oparte są na bordowej asymetrycznej spódnicy z haftem i frędzlami. Mamy więc bordo, o którym pisałam już szerzej w poście 
SWETER, FUTERKO I BIAŁE WINKO, mamy też haft i pojawią się naszywki. Mimo że o haftach i naszywkach pisali już wszyscy i bardzo dużo, dorzucę swoje 3 grosze :)