poniedziałek, 18 lutego 2019

PHENOMENAL US - CHALLENGE 41

Szalejące rękawy / Crazy sleeves

Chciałam zrobić fotki do 2 stylówek, ale jakoś z tą drugą nie wyszło. Miałam pokazać super białą koszulę ze wspaniałymi rękawami (houl za 2 złote). Niestety puściłam ją tylko na insta i fb jako mój urodzinowy niedorobiony ootd i to wcale nie w tej wersji planowanej. Przyjdzie jeszcze na nią pora, a dziś będzie jakoś, przynajmniej wiosennie, zieloniasto i niech już tak zostanie ;) Wyglądam w tej limonkowej bluzce trochę jak bramkarz hokejowy, ale może to jest właśnie moja przyszłość, albo wyparta przeszłość, kto wie :) 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Niebieski ma wciąż fuksa

Idę za ciosem i puszczam z wszelką wątpliwością druga stylówkę w ustawieniu aparatu na "żywność". Właśnie żywność, a nie jedzenie, ale wiecznie głodnemu, lodówka na myśli. Zdjęcia są jeszcze bardziej rozmyte, stylówka poza cudnymi kolorami bezpłciowa i kloszardowa, ale jak wykorzystujesz jakąkolwiek wygospodarowaną wyjątkowo energię, nawet strzelając sobie w kolanko, to żal Ci zupełnie odpuścić nawet taki defekt. W sumie, po niektórych komentarzach na fb dotyczących poprzedniego posta, oraz po ostentacyjnym choć zagadkowym ;) milczeniu pewnych osób, już nic "gorszego" nie może mnie chyba spotkać, oczywiście poza niesłusznym zachwytem nad tym zwyklakiem :))
Powinnam się chyba nazywać do rymu z "Matrix raktywacja"  - "Lumpola, trendowata stylu profanacja" :)

niedziela, 10 lutego 2019

Błękitna kaszanka

Ten tytuł ma powód albo uzasadnienie. Po pierwsze kolorowe, bo na tym mi bardzo zależało, czyli na błękicie z brązem. Po drugie errorowe. Zdjęcia miałam robić wczoraj, ale poległam, a w zasadzie biegałam od łóżka do tej dużej muszelki. Dziś coś się przedłużało z moimi przygotowaniami i czułam lekko nerwową atmosferę. Wystarczyło to, by stracić główkę i nie dopilnować podstaw. Kiedy chciałam zrzucać zdjęcia z aparatu, okazało się, że zamiast na ruch, miałam go ustawiony na jedzenie, stąd kaszanka. Jedyna nadzieja, że wyszłam apetycznie, hahaha ;)) 




wtorek, 5 lutego 2019

Nie tylko krata się zieleni

 To miał być pierwotnie mój pomysł na Phenomenal Us - Challange 40 na temat: Gdzie ten koc, ale został wyparty przez lilakową kraciastą spódnicę z szala. Mam teraz nastrój, by puścić te fotki, ale wena do opowieści dziwnej treści musi dopiero nadejść. Myślę, że niebawem uzupełnię tego posta o słowo popisane, albo i nie ;) Bawcie się dobrze, albo i lepiej, a ja wracam do pracy tymczasem. Oczywiście wszystko na mnie jest lumpeksiarskie. Taki jest po prostu fakt, nie ideologia :)) Buziole :)

poniedziałek, 4 lutego 2019

PHENOMENAL US - CHALLENGE 40

Gdzie ten koc? / Where is the blanket?

Moje blogowe nastroje są bardzo różne, czasem nie mam sił na nic, czasem nie chce mi się pisać albo robić zdjęć, a czasem publikuję tylko inspiracje na fb. Tym razem wykorzystuję ochotę na robienie zdjęć, póki jest ta dziwna zima i mogę się okutać od stóp do głów, zasłaniając wiele na tym moim CIELE ;)

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Płaszcz na płaszczu / Coat on coat

Jednak jestem niepoprawnym, choć zniszczalnym nałogowcem. W sobotę zrobiłam ledwo, ledwo, padając z nóg, zdjęcia 2 stylizacji. Zaraz też w sobotę puściłam posta z pierwszą. Dziś już nie wytrzymałam i puściłam tę drugą. To moje marne samopoczucie jest chyba moim prawdziwym kołem ratunkowym, bo kiedyś robiłam zdjęcia 7-9 stylizacji za jednym razem i puszczałam posty jak szalona, właśnie co dwa, trzy dni, i pewnie znów tak by było, gdybym tylko miała energię. Drugim moim kołem ratunkowym są lumpeksy, które poza wspomnianymi białymi rzeczami ostatnimi czasy, nie mają dla mnie słownie NIC. Po prostu totalna pustka i żenada. Zawsze uważałam, że nie ma przypadków i ta sytuacja tylko to potwierdza. Mam takiego swojego bardzo uciążliwego, ale jednak ratunkowego katamarana.


sobota, 26 stycznia 2019

Biało na białym / White on white

Piszę migiem tego posta, zanim moja radość się ulotni cichaczem, najgorzej, gdy z płaczem ;) Naprawdę miałam ochotę zrobić jakieś zdjęcia i puścić posta, i naprawdę, gdy udało mi się z tych zdjęć coś wybrać, to ucieszyłam się bardzo. Moja chwilowa równowaga jest jednak bardzo chwiejna i wystarczy czasem jedno słowo, jedna opinia, nawet w odczuciu wszystkich innych pozytywna i budująca, tylko w moim przekonaniu nie, by moje ostatnie piwnice wyciągnęły po mnie ponownie swe macki. Muszę być bardzo, bardzo ostrożna, muszę dmuchać na zimne i Was także o to proszę :)