piątek, 2 listopada 2018

Rozrachunek na sumieniu i bardzo wątpliwe postanowienie poprawy.


Kochani.

Z moją wewnętrzną szarpaniną macie już do czynienia bardzo długo. W zasadzie nieustannie od ponad roku. Myślałam, że ten przedłużony odpoczynek, który zarządziłam sobie od bloga w sierpniu, wystarczy, ale nie jest tak. Pogrążam się coraz bardziej i na całym życiu, także blogu, coraz bardziej to się odbija. Każdego dnia nie mogę się nadziwić, że jeszcze głębiej można, że wciąż są kolejne dziury w dnie. Dlatego postanowiłam, że nie pokażę się na blogu, póki nie zrobię ze sobą porządku. 
   
Prawdopodobnie nadal, może przez jakiś czas, może dłużej, będę jeszcze publikować modowe, czy wnętrzarskie inspiracje na fb. Przeglądanie ich sprawia mi jeszcze odrobinę przyjemności i tą mogę się dzielić. Natomiast nie wiem, czy czasem nie zablokuję pod moimi postami na fb możliwości komentowania, chociaż tyle wspaniałych reakcji i ogromne wsparcie w komentarzach dostaję od Was. Po prostu jestem za słaba i na te krytyczne opinie, o czym już wielokrotnie informowałam, ale też na te pozytywne. Te pierwsze nie znajdują u mnie żadnego logicznego uzasadnienia, poza demokratyczną możliwością wypowiadania opinii, co moim zdaniem dla osoby empatycznej chyba nie jest wystarczającym alibi do sprawiania innym, może mniej silnym wewnętrznie, choćby przypadkowej przykrości. Te drugie rozklejają mnie i wpędzają niechcący w poczucie odpowiedzialności i winy, a ja nie mogę się już bardziej rozklejać, już nie ma czego rozklejać. Nie mogę dawać żadnej pożywki mojej przewrażliwości, jeśli chcę w ogóle przetrwać.
   
Całkiem możliwe, że nie będę też brać udziału w wyzwaniach Phenomenal Us, bo nawet na swoje odgrzewane kotlety nie mogę już spokojnie i z dobrymi uczuciami patrzeć. Natomiast będę, o ile to możliwe robić z nich zbiorówki. 
   
Na pewno nie będę uczestniczyć i udzielać się w żadnych innych aktywnościach i działaniach. Trzymam za to wszystkie moje kciuki za powodzenie i efekty akcji Widzialne Fenomenalne i za wszystkie inne sytuacje i pomysły, które z tego wynikną, czy powstaną. Ja zawsze chciałam być niewidzialna, dlatego powstała Lumpola, dlatego czasem mój żal o niezrozumienie tego, że jestem tylko swoją modelką, że nie pokazuję siebie. Ostatnio często nawet chciałabym po prostu zniknąć, albo zasnąć i się nie obudzić, dlatego nie potrafię fizycznie w takich akcjach uczestniczyć, w zasadzie w żadnych. Natomiast w rozumieniu społecznym, jako kobieta i blogerka przesłanie rozumiem i całą sobą popieram.

Nie chcę dołączyć do uśmiechniętego kolażu fotek tych, którzy przegrali ze sobą już raz na zawsze. Wprawdzie wiem, że, nawet jeśli kiedyś będzie ze mną dobrze, to tylko na chwilę, bo ostatnio poweru wystarczyło mi na 2 lata. To były piękne 2 lata, pełne niezwykłej energii i radości, także wielu osobistych sukcesów, do których zaliczam założenie bloga. Jestem za nie wdzięczna życiu i losowi, i po cichu liczę na chociaż jeden taki rok jeszcze kiedyś. Będę go wtedy naciągać jak gumkę od majtek, jeżeli chłopak do mnie zdąży.

Proszę nie piszcie, że przejdzie, minie, że mam się wziąć w garść, że może dodać mi roboty, albo że mam wyjść do ludzi. Nie piszcie proszę także nic wzruszającego, nie uwierzę, nie uniosę, tylko do bólu wypłaczę.
Po prostu trzymajcie kciuki i serio mam nadzieję do zobaczenia.

22 komentarze:

  1. Olu, trzymam kciuki kochana! Rób to, co uważasz za najlepsze dla siebie. Przytulam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam. A.G.Cybulska

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak, najlepsze są te wszystkie "weź może idź pobiegaj" albo "myśl pozytywnie", "uśmiechnij się" i inne takie Paulo Coelho. Pewne rzeczy trzeba przepracować samemu, wiem z doświadczenia. Wrażliwym żyje się niestety trudniej.
    Ślę uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybyś chciała poprostu pogadać śmiało pisz. Życzę szybkiego powrotu do nas. Przesłam całuski. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki. Pozdrawiam . Anna Borowicz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro nam Olu -( Trzymam kciuki w dalszym ciągu za stare i nowe przyszłe wyzwania, które na pewno niebawem nam przedstawisz :) i za to trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze się zastanawiałam dlaczego tylu blogerów przerywa działalność i prawie zawsze stoi za tym złościwość, podłość i chamstwo innych ludzi, którzy nie rozumieją naszego sposobu ekspresji, naszego osobistego stylu i pomysłu na siebie. Dlaczego nie możemy być sobą tak po prostu, bez krytyki innych? Ja wiem, że moje słowa na nic się zdają, bo w tym momencie niewiele wniosą, ale gdybyś chciała pogadać znasz mój namiar w social mediach. Szczera rozmowa z kimś kto dobrze życzy pomaga. Pozdrawiam Cię Adriana Style

    OdpowiedzUsuń
  8. Oluś... Ty sama wiesz najlepiej co jest dla Ciebie odpowiednie. Bardzo się cieszę, że miałyśmy okazję wpaść na siebie. Skoro masz już plan, opiekuj się sobą...
    Uściski wirtualne. Jesteś wyjątkowa i mam nadzieję, że odnajdziesz to, czego potrzebujesz <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z tych, co lubią wejść w polemikę i ostatecznie nawet zerwać kontakt, jak się dogadać i zrozumieć nie można. Najgorsze jest zerwanie kontaktu z samą sobą. Wiem ile kosztuje walka o przetrwanie. Trzymam kciuki. Dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Olu to z zazdrości ludzie negują robotę innych bo samym im nic się nie chce lub nie umieją...ja też nie wiele umiem i robię pora pracą ale mam na tyle wysoko rozwinięte dobre postrzeganie działalności innych że nie podpieram swojej niskiej samooceny krytykowaniem innych tegoo życzę tym krytykantom by na siebie spojrzeli wpierw i zrozumieli. Proszę się tym nie przejmować!!!! Być sobą
    Akzseinga Michalczewska

    OdpowiedzUsuń
  11. Ola,o kazdej porze dnia i nocy ....pamietaj,ze jestem :)
    Uwielbiam Cie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Olu, po prostu Cię przytulam.
    Energia u mnie zerowa, ale posyłam Ci tyle ile zdałam.
    I wiesz, że cię uwielbiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam więc kciuki po prostu...
    :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zasmucił mnie ten wpis, bo bardzo Cię polubiłam i bardzo Ci kibicowałam. Cóż, poczekam aż dojdziesz do siebie i znowu będę mogła z przyjemnością czytać Twoje teksty i oglądać nowe stylizacje. A póki co, wysyłam w Twoim kierunku dużo dobrej energii z nadzieją, że dotrze i pomoże. Trzymaj pion kochana i zawsze pamiętaj, że "wszystko kiedyś mija, nawet najdłuższa żmija". Buziaki. Barbara Serwin

    OdpowiedzUsuń
  15. Ola, nawet nie wiesz jak Cię rozumiem!!!!
    Duzo pozytywnej energii ślą i rób tak abys czuła sie silna i dobra dla SIEBIE!!:*

    OdpowiedzUsuń
  16. Olu, wiesz, że jestem w każdej chwili, prawda?
    Trzymam wszystkie, bardzo mocno.
    Kisses Sis - Margot :) ))

    OdpowiedzUsuń